niedziela, 29 września 2013

My first Glossybox :-)

Kochani!
Zapewne jak usłyszycie słowo Glossybox to większość z Was będzie wiedziała co to jest. Jednak dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą w skrócie kilka wyjaśnień: 
Glossybox to pudełeczko zawierające 5 lub więcej mini produktów kosmetycznych. Można zamówić go jako subskrypcję - raz w miesiącu takie pudełeczko będzie dostarczane przez kuriera prosto do domu ewentualnie można zamówić jednorazowo (dostawa jest oczywiście gratis w obu przypadkach). 
Bardzo fajna opcja zwłaszcza dla osób, które lubią nowości ze świata kosmetyków, które czasami się wahają przed zakupem, bo chciałyby najpierw wypróbować, czy przetestować dany kosmetyk.

Każda z nas uwielbia niespodzianki.  Jeśli chodzi o mnie to lubię jak te "niespodzianki" są dodatkowo pięknie zapakowane i to chyba był główny powód dla którego skusiłam się na zamówienie pudełeczka. Sama sobie postanowiłam sprawić radość... taki mały prezent :-)

Wysyłka Glossybox odbywa się w ciągu czterech dni roboczych. I wiecie co? Czekałam na pudełeczko z niecierpliwością. A jak już dostałam maila z potwierdzeniem, że w następnym dniu roboczym zostanie dostarczone zamówienie, to czym prędzej chciałam znaleźć się w domu, żeby w końcu rozpakować i przetestować wszystkie mini produkty :-)
Jeśli ktoś podobnie jak ja jest wielkim fanem kosmetyków, to napewno zrozumie moje zachowanie :D



Co w takim pudełeczku się znajduje? Znajdziemy zarówno kosmetyki do pielęgnacji ciała, twarzy, do makijażu, próbkę zapachu etc. Nie wszystkie kosmetyki to mini produkty. Możemy otrzymać też pełnowartościowy produkt. Każdego miesiąca, jeśli zamówimy sobie subskrypcję otrzymamy inny zestaw. Na stronie Glossybox, po zalogowaniu się możemy też wypełnić ankiety i ocenić produkty. Także napisać co sądzimy o danym kosmetyku, czy spełnił nasze oczekiwania, czy też nie. 


We wrześniowym pudełku Glossybox otrzymałam:

1. Just Cavalli - woda toaletowa. Kwiatowo-owocowy zapach. W składzie znajdziemy aromatyczną woń neroli, olejek z kwiatów gorzkiej pomarańczy oraz zmysłowe nuty gardenii. Zapach bardzo przypadł mi do gustu. Lekko się go nosi. Jest bardzo elegancki ale jednocześnie orzeźwiający. Myślę, że kiedyś skuszę się na zakupienie go w większej - standardowej pojemności :-) 

Cena pełnego produktu: 170zł - 30ml
2. Be a bombshell - eyeliner we flamastrze (onyx). Z tego produktu byłam najmniej zadowolona. Nie mam jeszcze wprawy w robieniu kresek eyelinerem i tak naprawdę ciężko mi się używa tego kosmetyku. Zaletą tego produktu jest napewno to, że można nim zrobić zarówno cienkie kreski, odpowiednie do makijażu codziennego, lub grube kreski dla stworzenia wieczorowego look'u. 
W moich wcześniejszych postach przy okazji lekcji makijażu przedstawiłam Wam eyeliner we flamastrze firmy Yves Rocher. Ma zupełnie inną końcówkę, bardziej elastyczną  niż ten firmy Be a bombshell  i jeśli porównywać oba kosmetyki to wolę zdecydowanie ten Yves Rocher. 

Cena pełnego produktu: 45zł - 3g

3. Yves Rocher - Orientalny peeling do ciała z glinką marokańską.  
Bez wątpienia numer jeden wśród peelingów. Akurat ten kosmetyk znałam już wcześniej. Na pewno za niedługo kupię go ponownie. Złuszczające drobinki to puder z pestek moreli. Oprócz tego w składzie znajdziemy glinkę marokańską o właściwościach oczyszczających, a także olejek arganowy, który bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę. Dzięki temu produktowi skóra jest idealnie gładka, wygładzona. Bardzo przyjemna konsystencja i zapach, który sprawia, że myślami przenoszę się w daleką podróż po świecie :-)

Cena pełnego produktu: 67zł - 150ml

4. John Masters Organics - żel pod prysznic czerwona pomarańcza i wanilia.
Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie. Produkt ten bez wątpienia zaskoczył mnie najbardziej. Bardzo przyjemna, bogata (jak na żel pod prysznic) konsystencja. Cudowny owocowo-słodki zapach. W swoim składzie kosmetyk ten zawiera bardzo dużo olejków, ekstraktów, m.in.: wyciąg z aloesu, wyciąg z arniki, olejek lawendowy, wyciąg z rumianku, wyciąg z białej herbaty, olejek słonecznikowy i wiele innych. Chyba ten skład był dla mnie najbardziej miłym, pozytywnym zaskoczeniem. Niestety produkt nie należy do najtańszych - to jest jego jedyny minus ale mimo wszystko uważam, że jest wart swojej ceny.  

Cena pełnego produktu: 87zł - 237ml

5. Dermika - Revisage rewitalizujący make-up cover & care. Z tego produktu również byłam bardzo zadowolona, tym bardziej, że otrzymałam pełnowartościowy produkt. Przyjemna konsystencja, którą można łatwo rozprowadzić na skórze twarzy. Jest to produkt, który idealnie dopasowuje się do cery oraz poprawia jej naturalny koloryt. Żeby uzyskać pełne wykończenie makijażu oraz lepszy efekt krycia na podkład nakładam jeszcze puder sypki mineralny (aktualnie posiadam marki Sephora). Dzięki takiemu połączeniu skóra jest gładka, pełniejsza blasku, wypoczęta. 

Cena pełnego produktu: 49zł - 33ml

6. Artego - odżywka do codziennego stosowania. Jak na produkt do codziennego stosowania, uważam że ma zbyt bogatą konsystencję. Niejednokrotnie wspominałam Wam o tym, że mam włosy cienkie, delikatne i stosowanie codziennie tej odżywki niesie ze sobą ryzyko obciążenia moich włosów. Być może dla osób, które mają gęste włosy będzie to idealny produkt, w moim przypadku niestety niezbyt się sprawdził. Uważam, że jest to produkt, który niczym się nie wyróżnia od tych znacznie tańszych. Niewątpliwym plusem tego kosmetyku jest to, że włosy łatwo się rozczesują, dobrze układają i są lśniące, miękkie w dotyku. 


Cena pełnego produktu: 31,50zł - 200ml

A Wy? Co sądzicie o Glossybox? Podobają się Wam pudełeczka i kosmetyki? Skusiliście się na sprawienie sobie małej przyjemności tak jak ja? :-) 

Przyjemnej niedzieli życzę :*

wtorek, 17 września 2013

Ecocert, Cosmebio i seria Culture Bio Nutrition - Yves Rocher

Ostatnimi czasy coraz częściej się mówi o produktach bio, o kosmetykach ekologicznych. Jednak, żeby kosmetyk mógł nosić miano naturalnego, czy organicznego musi spełniać wiele kryteriów. I właśnie po to powstały niezależne jednostki certyfikujące, które kontrolują jakość i bezpieczeństwo danego produktu. W Polsce do najbardziej znanych jednostek zaliczają się: Ecocert, Cosmebio, BDIH, Demeter.

Każda z tych organizacji posiada listę składników jakich nie powinien posiadać naturalny kosmetyk oraz listę, która zawiera polecane surowce i metody produkcyjne. Ważne jest aby taki kosmetyk nie zawierał barwników i dodatków chemicznych. Rośliny, które są wykorzystywane do produkcji muszą pochodzić wyłącznie z kontrolowanych upraw ekologicznych. Zabrania się testowania produktów na zwierzętach. Jest bezwzględny zakaz używania syntetycznych substancji zapachowych, silikonów, parafiny i innych pochodnych ropy naftowej. To oczywiście tylko część wymogów. Jest tego tak naprawdę cała lista.

Ecocert jest to certyfikat jakości, który daje nam gwarancję, że:
minimum 95% składników zawartych w kosmetyku jest naturalnego pochodzenia 
oraz dodatkowo minimum 10% pochodzi z upraw organicznych.   

Jeszcze kilka lat temu pamiętam, że kosmetyki które posiadały certyfikat Ecocert, czy Cosmebio były trudno dostępne, a przez to też drogie. Dziś jest coraz więcej firm kosmetycznych które posiadają w swojej ofercie takie produkty. Uważam to za ogromny plus. Dlatego, że coraz więcej kobiet ma świadomość tego co kupuje a dodatkowo możemy w łatwy sposób nabyć takie produkty. Poza tym stosowanie takich kosmetyków jest bezpieczne i niesie same korzyści dla naszej urody.




     Na zdjęciach wyżej: seria Culture Bio Nutrition Miód i muesli - Yves Rocher

Cała seria zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zarówno krem do rąk, jak i mleczko do ciała są to produkty, które idealnie i szybko się wchłaniają. Bardzo dobrze odżywiają skórę. Mleczko po kąpieli pozostawia na długi czas skórę idealnie gładką i przyjemną w dotyku. Przepiękny zapach w 100% naturalny, który prawie w ogóle nie kojarzy się z miodem. Wręcz przeciwnie. W pierwszej chwili myślałam, że jest to seria na bazie migdała.

Jeśli chodzi o żel pod prysznic to ma bardzo bogatą konsystencję, również bardzo dobrze nawilża skórę, łagodzi uczucie ściągnięcia i na długo pozwala cieszyć się aromatycznym zapachem miodu i muesli. 

Składniki pochodzenia roślinnego: miód z akacji o właściwościach łagodzących, wyciąg z kasztana bio, wyciąg z owsa bio, który odbudowuje i stymuluje odnowę komórkową oraz olejek słonecznikowy, który bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę.  Produkty nie zawierają parabenów, olejów mineralnych, sztucznych barwników i silikonu.

Niestety jedyny minus tych produktów jak dla mnie jest taki, że są za małe pojemności. Jeśli ktoś ma tak jak ja obsesje na punkcie dobrych kosmetyków i używa ich codziennie to zawartość takiego produktu szybko znika z opakowania.

Ceny:
krem do rąk - 17,90zł - 50ml
mleczko do ciała - 39,00zł - 200ml
żel pod prysznic - 8,90zł - 200ml

piątek, 13 września 2013

Depilacja

Historia depilacji sięga czasów starożytnych, kiedy to do wykonania tego zabiegu używano m.in. pomad z arszeniku i ołowiu. W Egipcie faraonowie traktowali włosy jako nieczysty element i dlatego usuwali je całkowicie. Zaś w średniowieczu kobiety goliły brwi i linię włosów, by uzyskać efekt wyższego czoła które na tamte czasy symbolizowało piękno i inteligencję... No ale nad całą historią nie będziemy się rozwodzić, gdyż jest to temat bardzo obszerny i zmuszający do zajrzenia do różnych źródeł.

Depilacja to nic innego jak usuwanie zbędnego owłosienia za pomocą różnych metod. 
Wyróżnia się: metody czasowe - mechaniczne tj.:
  • depilacja woskiem 
  • maszynką/golenie 
  • depilacja pastą cukrową 
  • nitkowanie 
  • depilacja depilatorem
oraz metody czasowe - chemiczne:
  • krem 
  • pianka 
  • żel
a także metody trwałe:
  • depilacja laserowa.
W dzisiejszym poście omówię temat depilacji woskiem. Jest to niezwykle skuteczna metoda na pozbycie się zbędnego owłosienia. Efekt utrzymuje się do 4 tygodni. Usuwane są włoski wraz z cebulkami, dzięki czemu ich wzrost jest zdecydowanie wolniejszy niż w przypadku innych metod.
Jednak trzeba pamiętać, że istnieje też szereg przeciwwskazań do wykonania takiego zabiegu: oto najważniejsze z nich: 
  • popękane naczynka
  • stany ropne i zapalne skóry
  • owrzodzenie skóry
  • łuszczyca
  • ciąża
  • epilepsja
  • świeże blizny
  • świeże rany i ubytki skórne
  • żylaki
  • obrzęki
  • stan podgorączkowy, alergie, 
  • niska krzepliwość krwi; 

Sama metoda wykonania tego zabiegu jest łatwa, ale wymaga dużej wprawy. Inaczej możemy zrobić sobie krzywdę. Ważne jest aby przed wykonaniem przygotować odpowiednio skórę, czyli ją oczyścić i odtłuścić. 
Należy też pamiętać o sprawdzeniu temperatury, gdyż regulatory temp. w podgrzewaczach nie zawsze działają dokładnie, dlatego najlepiej sprawdzić ją na nadgarstku, żeby uniknąć ewentualnych poparzeń. 
Następnie za pomocą rolki nakładamy wosk, zgodnie z kierunkiem wzrostu włosa - później przykładamy pasek (najlepiej fizelinowy) i zrywamy go zdecydowanym ruchem w przeciwnym kierunku. Jeśli na skórze mamy pozostałości po wosku możemy je usunąć za pomocą oliwki do depilacji.

Zabieg ten niestety nie należy do przyjemnych, natężenie tego bólu zależy od naszego indywidualnego stopnia wrażliwości skóry, dlatego też należy pamiętać żeby po jego wykonaniu zastosować na skórę mleczko łagodząco-kojące do pielęgnacji ciała.  
A dla tych, którzy lubią cieszyć się gładką skórą przez długi długi czas polecam po takim zabiegu stosowanie mleczek opóźniających odrastanie włosków :-)

A Wy? Jaki rodzaj depilacji preferujecie? Wykonujecie to same w domu, czy udajecie się do gabinetu kosmetycznego?