sobota, 12 sierpnia 2017

Rodzaje glinek i ich zastosowanie w kosmetykach

Codzienny demakijaż twarzy, robienie peelingów dwa razy w tygodniu i używanie kremów to chyba każdy już zna. W jaki sposób jeszcze możemy dostarczyć naszej skórze naturalnych i drogocennych składników? Odpowiedź jest prosta. Poprzez stosowanie glinek do twarzy, z których możemy zrobić sobie maskę do twarzy, włosów, czy wykorzystać jako zabieg łagodzący, oczyszczający a nawet ujędrniający na ciało. Wystarczy tylko dobrać odpowiednią glinkę do naszych potrzeb i efekty murowane. I tak na początek powiem o rodzajach glinek i ich działaniu. 

1. Glinka zielona:

Przeznaczona głównie do cery tłustej, mieszanej lub łojotokowej. Wydobywana jest ze skał krzemionkowo-aluminiowych we Francji. W jej składzie znajdziemy sole mineralne, mikroelementy i pierwiastki takie jak: żelazo, cynk, sód, potas, miedź, selen, fosfor, wapń. Jej bogaty skład wykazuje szerokie zastosowanie w pielęgnacji skóry. Przede wszystkim działa oczyszczająco. Reguluje wydzielanie sebum, ściąga rozszerzone pory i działa jednocześnie jak peeling usuwając martwe komórki naskórka. Ponad to opóźnia procesy starzenia się skóry, poprawia koloryt skóry, hamuje stany zapalne, działa antyseptycznie. 

2. Glinka biała:

Wydobywana ze skał bogatych w kaolinit m.in. w  kopalniach w Brazylii czy Pakistanie. Jest najpopularniejszą i najczęściej wykorzystywaną odmianą wśród glinek. Jej inne nazwy to glinka chińska lub porcelanowa. Przeznaczona jest głównie do skóry suchej, zmęczonej i ze zmarszczkami. Na skórę działa przede wszystkim regenerująco, odżywczo. Doskonale nawilża i łagodzi skórę. Wykorzystywana zarówno w maseczkach do twarzy jak również jako składnik w pudrach mineralnych. 

3. Glinka czerwona:

Ten rodzaj glinki również pochodzi z terenów Francji. Jak jej poprzedniczki bogata jest w mikro- i makroelementy. W jej składzie znajdziemy m.in. krzem, kwarc, glin, żelazo  i wiele innych. Przeznaczona do skóry wrażliwej ze skłonnością do pękających naczynek a nawet w łagodzeniu objawów trądziku różowatego. Jej systematyczne stosowanie poprawia wygląd skóry, uszczelnia naczynia krwionośne a także zapobiega ich pękaniu. 

4. Glinka żółta:

Różni się od glinki czerwonej zawartością tlenku żelaza, którego w tej odmianie jest zdecydowanie więcej. Poleca się ją do cery mieszanej, tłustej i dojrzałej. Ma cechy charakteryzujące glinkę zieloną. Remineralizuje, oczyszcza z toksyn, przyspiesza gojenie skóry, odtłuszcza i matowi cerę a także poprawia sprężystość i elastyczność skóry. Wykorzystywana często w kremach, mleczkach i tonikach do twarzy a nawet w szamponach do włosów. Jest suszona na słońcu i wydobywana w kopalniach głównie we Francji. 

5. Glinka różowa:

To łagodna i delikatna mieszanka dwóch rodzajów glinek: białej i czerwonej w proporcji 2:1. Połączenie tych dwóch składników to prawdziwy koktajl witaminowy dla skóry. Glinka różowa przeznaczona jest głównie do skóry wrażliwej ze skłonnością do alergii. Można ją wykorzystać podczas kąpieli, jako kompres na twarz czy jako maseczkę regenerująco-łagodzącą. Bogactwo dobroczynnych mikroelementów poprawia ukrwienie i kondycję skóry pod warunkiem, że regularne się ją stosuje.

6. Glinka błękitna  

Inaczej glinka bentonitowa. To naturalna mieszanka substancji mineralnych wydobywanych głównie w rejonach Rosji i na Ukrainie. Znane miejsca jej wydobycia to okolice Bakczysaraju, jeziora Ostrownoje na Syberii czy czyste ekologicznie rejony wzgórza Waładaj. Uważana jest za najszlachetniejszą z wszystkich rodzajów glinek. Najbardziej wartościowe jej pokłady znajdują się na głębokości 30-60m. Swoje zastosowanie znalazła w produktach zarówno do twarzy jak i ciała. Nawilża, ujednolica odcień skóry, ujędrnia i działa antycellulitowo. Dodatkowo idealnie odżywia, nadaje skórze zdrowy wygląd. Poprzez bogactwo różnych pierwiastków może być stosowana zarówno przy cerze mieszanej, tłustej a nawet delikatnej, ze skłonnością do podrażnień.

7. Glinka ghassoul

Wydobywana w jaskiniach na terenie Maroka. Jej inna nazwa to czerwona glinka marokańska, glinka Rhassoul. To drobno zmielony proszek w kolorze od szaro-brązowego po czerwono-brązowy, który w połączeniu z wodą przybiera postać błota. Wszystko za sprawą tego, że w jej składzie jest bardzo duża zawartość krzemionki (ponad 58%). Pozyskuje się ją w postaci wielkich brył, które następnie są przemywane czyste wodą, osuszane na słońcu i rozdrabniane na proszek. Ten rodzaj glinki swoje zastosowanie znalazł przy każdym rodzaju skóry. Można używać jej do codziennego mycia, zamiast np. mydła. W połączeniu z olejkami naturalnymi czy ekstraktami roślinnymi idealnie sprawdza się jako peeling do twarzy i ciała. Ponad to można ją wykorzystać do stworzenia tradycyjnej marokańskiej maseczki na włosy. Wystarczy połączyć ją z olejkiem arganowym i wmasować w skórę głowy. Dzięki takiemu zabiegowi skóra głowy jest oczyszczona i blask włosów przywrócony.

Wśród glinek wyróżnia się jeszcze mniej znane tj.:

  • fioletowa - o działaniu zbliżonym do glinki czerwonej;
  • glinka Fullers Earth - rodzaj glinki osadowej o silnych właściwościach odtłuszczających. Jej duża zaletą jest to, że jako jedyna glinka działa wybielająco, rozjaśnia przebarwienia i wyrównuje koloryt skóry. 
  • czarna - o podobnych właściwościach do glinki zielonej. Wydobywana z Morza Martwego. 

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was rodzajami glinek. Starałam się zamieścić same najważniejsze informacje. I tak etap teoretyczny mamy za sobą. Teraz przedstawię Wam glinkę jaką udało mi się kupić podczas targów kosmetycznych jakiś czas temu. 



 Na zdjęciach: Fitomed - Glinka czerwona

Wybrałam czerwoną glinkę gdyż mam skórę mieszaną, na policzkach bardzo suchą i dodatkowo z tendencją do pękających naczynek. Czym oprócz rodzaju skóry kierować się podczas zakupy glinki? Przede wszystkim ważny jest skład. Uważam, że lepiej jest wydać trochę więcej pieniędzy i kupić oczyszczoną glinkę niż produkt nieoczyszczony, tańszy ale niekoniecznie dobry dla naszej skóry. Najlepsze glinki zawierają w składzie 95-98% składników aktywnych. Polecam też zwrócić uwagę czy zostały dodane substancje zapachowe, które obniżają skuteczność działania glinki. To naprawdę niewiele istotnych cech, na które powinniśmy zwrócić uwagę ale uważam, że są bardzo ważne i pozwolą nam cieszyć się w pełni zakupionym produktem. 

Glinka zaprezentowana powyżej jest pochodzenia naturalnego. Głównie wykorzystywałam ją do robienia maseczki na twarz, którą możemy wykonać na kilka sposobów. 

1. Pierwszy sposób to połączenie glinki z niewielką ilością wody ale wtedy ważne jest zraszanie skóry twarzy hydrolatem lub tonikiem nawilżającym. Należy to powtarzać tak często by glinka nie wyschła nam na twarzy.  
2. Drugi sposób to połączenie glinki z naszym ulubionym kremem. Tak powstałą papkę nakładamy na twarz. Pozostawiamy na twarzy na 10-15minut i usuwamy za pomocą płatka kosmetycznego. 
3. A trzeci sposób to połączenie glinki, wody i olejku (arganowego, kokosowego lub z takim jaki obecnie macie u siebie w kosmetyczce). Trzeba tak dobierać proporcje składników by powstała papka łatwo dała się nałożyć na twarz. 

Co jeszcze możemy przygotować z glinki? Polecam też użyć ją jako maseczkę na włosy. Wzmacnia strukturę włosów, zapobiega ich wypadaniu, zmniejsza łamliwość i działa przeciwłupieżowo. Jak ją wykonać? Cztery płaskie łyżeczki glinki łączymy z wodą (20ml) i olejkiem rycynowym (10ml). Następnie otrzymaną papkę nakładamy na włosy. Pozostawiamy na włosach max. 20 minut i spłukujemy obficie włosy po czym myjemy naszym ulubionym szamponem :) Włosy są miękkie w dotyku, skóra głowy oczyszczona.  

A Wy? Znacie glinki? Używacie? Macie jakieś sprawdzone sposoby na ich zastosowanie? Mam nadzieję, że dzisiejszy post Wam się podobał :-) Pozdrawiam! :) 
 


niedziela, 6 sierpnia 2017

Miejsca znane i nieznane

Dziś zabieram Was w kolejną podróż, tym razem do małego miasteczka Bakewell leżącego w obrębie parku narodowego Peak District w Wielkiej Brytanii. Niezwykle malownicze miejsce, zachwycające swym urokiem na każdym kroku. Kto raz tam był z pewnością podzieli moje zdanie. Zapraszam na krótką relację z tego miejsca :-)








I kto by pomyślał, ze Anglia potrafi zachwycać takimi widokami 😃 

piątek, 21 lipca 2017

Miejsca znane i nieznane

Zapraszam Was na krótką podróż do Gdańska. Zdjęcia są z wypadu, który miał miejsce rok temu. W tym roku pogoda nas nie rozpieszcza, dlatego wróciłam wspomnieniami do tych zdjęć by nastawić się pozytywnie :) Prawie połowa wakacji za nami i ten post jest po to by zmotywować tych, którzy jeszcze nigdzie nie byli. Ja uwielbiam podróże zarówno te małe jak i te duże. Mój wyjazd do Gdańska trwał trzy dni. Był kompletnie spontanicznym wypadem i takie eskapady uważam za najlepsze. W obie strony leciałam samolotem z Warszawy: 45 minut i byłam w Gdańsku. Jak to mało do szczęścia potrzeba :) Nocleg udało się zarezerwować na trzy dni przed odlotem co myślałam, że będzie kompletnie niemożliwe gdyż sezon był w pełni. Ale jak się okazało wszystko jest możliwie, wystarczy się trochę zmobilizować :) Trzy intensywne dni zwiedzania od rana do późnego wieczora, niby tak mało ale pogodę miałam wyśmienitą co zresztą widać na zdjęciach, dzięki czemu mogłam nacieszyć się wakacjami :) :)










A Wy jakie macie plany na wakacje? Gdzie się wybieracie? Jakie miejsca polecacie? Ściskam 💙😊

I na koniec jeden z moich ulubionych cytatów:  

"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj" M. Twain 

niedziela, 30 kwietnia 2017

Pielęgnacja skóry wokół oczu

Czy wiesz, że skóra wokół oczu jest najcieńsza i najdelikatniejsza? Ma zaledwie 0,5mm grubości podczas gdy w innych miejscach twarzy może być nawet cztery razy grubsza. Skóra wokół oczu nie posiada wyściółki tłuszczowej przez co jest bardziej podatna na podrażnienia. Wokół oczu najszybciej są widoczne pierwsze zmarszczki, tzw. "kurze łapki" a to wszystko za sprawą tego, że mięsień okrężny oka jest najczęściej używanym elementem twarzy. Poprzez mrużenie czy mruganie nasze oczy są niemalże w ciągłym ruchu. Ponad to skóra wokół oczu ma słabe krążenie krwi i limfy i brakuje jej odpowiedniego nawilżenia. Jak sobie z tym wszystkim radzić? Jak powinna wyglądać odpowiednia pielęgnacja skóry wokół oczu. Odpowiedzi na te i inne pytanie w dzisiejszym poście. Zapraszam do lektury :)

Na początek zastanówmy się co negatywnie wpływa na skórę pod oczami? Do najważniejszych czynników możemy zaliczyć m.in.: 
  • złą dietę, 
  • palenie papierosów,
  • zbyt mało snu,
  • zanieczyszczenie środowiska,
  • brak odpowiedniej pielęgnacji skóry (brak demakijażu rano i wieczorem)
  • źle dobrane kosmetyki,
  • nieodpowiednie oświetlenie,
  • klimatyzacja,
  • zbyt długie siedzenie przed ekranem komputera.
Jak powinna wyglądać odpowiednia pielęgnacja okolic oczu? 
Pierwszym krokiem jest odpowiedni demakijaż. Do tego zabiegu najbardziej polecam używanie olejków do demakijażu bądź płynu dwufazowego, który idealnie rozpuści tusz do rzęs oraz usunie cały makijaż z oczu. Ważne jest żeby używać produktów ekspresowych, które nie będą nam rozciągać tej delikatnej skóry wokół oczu. Jeśli chodzi o mnie to ostatnio moim hitem do demakijażu, o którym Wam już pisałam jest olejek do demakijażu od L'Occitane. Dla przypomnienia informacje na jego temat znajdziecie tutaj. Innym produktem, który mogę Wam z czystym sumieniem polecić jest płyn dwufazowy firmy Yves Rocher. Jest to kosmetyk, który idealnie zmyje makijaż nawet wodoodporny. Nie podrażnia oczu, nie wysusza skóry ani nie pozostawia tłustej warstwy. 



 Na zdjęciu: Płyn dwufazowy do demakijażu oczu - Yves Rocher 
Jak należy używać tego kosmetyku? Jest to naprawdę proste. Formuła kosmetyku jest dwufazowa w związku z czym przed jego użyciem należy wstrząsnąć opakowaniem. Następnie niewielką ilość nakładamy na wacik kosmetyczny i przykładamy do oczu. Chwilę czekamy i gotowe! :) Jest to produkt, który błyskawicznie usuwa makijaż, bez zbędnego rozciągania skóry wokół oczu. Kosmetyk ten idealnie sprawdza się w przypadku wrażliwych oczu. Zawiera wyciąg z bławatka o właściwościach kojących. Jest naprawdę wydajny i występuje w dwóch pojemnościach: 100 i 200ml. Cenowo bardziej opłaca się większa buteleczka bo jej cena to 29,90zł natomiast małe opakowanie kosztuje 21,90zł. Jednak w podróży aby nie targać ze sobą dużych opakowań zdecydowanie polecam mniejsze opakowanie ;) 

Kolejnym etapem pielęgnacyjnym okolic oczu to oczywiście użycie odpowiedniego kremu. Co dobry krem powinien zawierać w składzie? Jakie powinien mieć właściwości? 
Przede wszystkim krem pod oczy nie powinien zawierać substancji zapachowych, które tylko będą działały drażniąco na skórę. Kosmetyk ten powinien być przebadany okulistycznie i dermatologicznie. W swoim działaniu powinien nawilżać skórę, wpływać na poprawę elastyczności skóry, likwidować cienie, opuchnięcia i zapobiegać ich powstawaniu. Produkt ten powinien być bogaty w surowce kosmetyczne najwyższej jakości i zawierać filtry słoneczne.

Jak zatem wybrać odpowiedni dla siebie kosmetyk? Należy przede wszystkim kierować się swoimi potrzebami. Jeśli cierpimy na obrzęki i cienie pod oczami należy szukać kosmetyków, które będą poprawiały mikrokrążenie skóry. Działanie drenujące wykazuje witamina C i K, kofeina, ekstrakt z bluszczu, wyciąg z kasztanowca, wyciąg z arniki czy z wyżej wspomnianego bławatka. Jeśli natomiast nasza skóra jest wiotka, mało elastyczna, widoczne są zmarszczki wybierajmy produkty ujędrniające, które poprawią napięcie skóry. Składniki wykazujące takie działanie to m. in. ekstrakt z ryżu, który wspomaga oddychanie komórkowe, proteiny pszenicy, czy popularna ostatnio pseudobotulina - nietoksyczna substancja bez konserwantów, która jest wchłaniania do głębszych warstw skóry i która ma silne działanie wygładzające. Ten ostatni składnik znajdziemy w preparatach  do oczu skierowanych głównie dla pań po 35 roku życia. Dla mnie idealnym rozwiązaniem na pielęgnację skóry wokół oczu jest krem łagodząco-nawilżający firmy Yves Rocher. 

sobota, 29 kwietnia 2017

Nowości

Produktów do makijażu z reguły używam tych samych i sprawdzonych. Mam nawet takie, które stosuję już dobrych kilka lat. Czasami jednak zdarza się, że kosmetyki są wycofywane czy też jest zmienione opakowanie, zastosowana nowa formuła przez co produkt nie jest już taki sam jak był wcześniej. Bywa, że jest lepszy, ale są też takie, które dają gorsze efekt. Pewnie większość z Was podobnie jak ja nie lubi takich sytuacji. I jedyne co nam pozostaje to po prostu wypróbować to co nowe oraz poszukać nowych produktów, które spełnią nasze wszystkie wymagania :) 
Dziś jesteśmy coraz bardziej świadomymi konsumentami. Formuły kosmetyków są coraz lepsze. Uważam, że postęp w tej kwestii jest naprawdę ogromny. Moda na kosmetyki trwa i czasami trudno za wszystkimi nowościami nadążyć. Ja aż tak nie śledzę najnowszych trendów makijażowych. Lubię natomiast oglądać filmiki na YT z technikami makijażu. Zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć i nawet jeśli nie jest się na bieżąco z nowościami to można szybko te zaległości nadrobić ;) 
W dzisiejszym poście chciałabym Wam pokazać moje nowe produkty do makijażu, które ostatnio miałam okazję wypróbować. 

Pierwszą nowością jest paleta rozświetlaczy STROBING MAKE-UP od WIBO. Ale zanim przejdę do opisu kosmetyku po krótce opowiem o technice strobingu. To konturowanie twarzy poprzez rozświetlanie. Nie jest to najnowszy trend makijażowy ale ostatnio bardzo popularny. Chodzi głównie o umiejętne nałożenie rozświetlacza. Podkreślamy to co chcemy optycznie uwypuklić, pokazać to co mamy najlepsze. Metoda ta głównie sprawdza się na cerze młodej, bez niedoskonałości. Bardzo ważne jest by podczas konturowania twarzy tą metodą skóra była odpowiednio nawilżona. Mamy tu do wyboru bazę nawilżającą pod makijaż lub po prostu krem nawilżający. W drugiej kolejności nakładamy podkład. I tutaj poleca się użycie fluidu rozświetlającego, który nada cerze jeszcze więcej blasku. Następnie puder do twarzy i na koniec nasz rozświetlacz. Nakładamy go za pomocą pędzla na te części twarzy, na które światło pada naturalnie. Są to: kości policzkowe, czubek nosa, podbródek, łuk Kupidyna, czy punkt między brwiami. Trzeba też pamiętać o powiekach. Jeśli użyjemy naszego rozświetlacza w wewnętrznym kąciku oka, pod łukiem brwiowym i na środkowej części powieki wtedy zachowamy spójność. Dzięki tej metodzie nasza skóra wygląda na zdrową, naturalną i pięknie wyglądającą. Ja jestem zachwycona efektem. W internecie jest naprawdę mnóstwo informacji, filmików, porad jak krok po kroku wykonać strobing.




 Na zdjęciach: Strobing make-up paleta rozświetlaczy WIBO

Paleta rozświetlaczy WIBO ma aż cztery różne kolory: ze złotą poświatą, drugi ze srebrną oraz dwa odcienie złota o kremowej konsystencji, które nadają skórze metalicznego blasku. Osobiście do rozświetlenia skóry używam dwóch kolorów tych po prawej stronie paletki. Pozostałe dwa kolory przez to, że są mocno napigmentowane używam jako cienie do powiek. Eleganckie opakowanie produktu z dużym lusterkiem sprawia, że aż chce się go używać. Jest to produkt wielofunkcyjny, jak najbardziej wart swojej ceny. 

Cena: 29,90 - 9g

Kolejną nowością jest baza rozświetlająca pod makijaż od Yves Rocher. Jest to produkt, który przygotowuje cerę do makijażu. Na oczyszczoną i odpowiednio nawilżoną skórę twarzy nakładamy niewielką ilość bazy i wykonujemy krok po kroku makijaż. Efekty mówią same za siebie. Cera jest wygładzona, rozświetlona, ujednolicona. 

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Energia dla skóry i pielęgnacja przeciwzmarszczkowa

Czy naszej skórze może brakować energii? Co może być tego przyczyną? Kiedy rozpocząć pielęgnację przeciwzmarszczkową? Jakiego kremu powinniśmy używać? I przede wszytskim jak dobrać dla siebie odpowiedni krem? Odpowiedzi na te nurtujące pytania w dzisiejszym poście poświęconym pielęgnacji twarzy :) 

Stres, życie w pośpiechu, brak regeneracji organizmu, zła dieta, brak odpowiedniej pielęgnacji na co dzień to tylko kilka czynników, które mogą sprawić, że naszej skórze będzie brakować witalności. Wiosna jest idealną porą roku, żeby szczególnie zadbać o naszą skórę, dodać jej blasku oraz zapewnić odpowiedni poziom nawilżenia. Co może nam w tym pomóc? Mój sposób to krem na dzień Elixir 7.9 od Yves Rocher oraz pielęgnacja skóry na noc poprzez używanie serum z witaminą C, o którym pisałam Wam tutaj.

Seria kosmetyków Elixir 7.9 to pielęgnacja przeciwzmarszczkowa. Niestety bliżej mi do trzydziestki niż dalej dlatego kremów przeciwzmarszczkowych nie boję się używać. Niektórzy mówią, że nie używają w ogóle, inni, że jeszcze nie pora. Jak sama nazwa wskazuje kremy przeciwzmarszczkowe są po to by zapobiegać powstawaniu zmarszczek. Powinniśmy taką pielęgnację rozpocząć około 25-go roku życia. W tym właśnie wieku zachodzą różne zmiany w naszej skórze. Są to oczywiście powolne zmiany, często niewidoczne gołym okiem ale ważne by mieć tego świadomość i by zapobiegać im. Te zmiany związane są między innymi z ilością kolagenu, którego coraz mniej jest produkowanego w naszej skórze. Jak w takim razie rozpocząć pielęgnację przeciwzmarszczkową? Odpowiednio dobrany krem to taki, który zaspokoi potrzeby skóry oraz przyniesie efekty jakich oczekujemy. Nic bardziej prostego. Trzeba zastanowić się czego naszej skórze najbardziej potrzeba i w takim celu udać się do sklepu po zakup kremu. Na rynku jest cała masa produktów. Znajdziemy kremy odżywcze, rewitalizujące, ujędrniające, regenerujące, nawilżające, dodające blasku lub działające kompleksowo. 

Najważniejsze kroki w pielęgnacji przeciwzmarszczkowej to przede wszystkim regularne złuszczanie martwego naskórka, by nowe komórki skóry mogły szybciej się odbudować, odpowiednie nawilżanie oraz ochrona skóry przed promieniowaniem UV. Dodatkowo należy pamiętać, że również dieta ma ogromny wpływ na kondycję naszej skóry. Owoce, warzywa, zdrowe przekąski czy regularne picie wody to tylko kilka czynników, które sprawiają, że cera wygląda bardziej promiennie. Ciekawostką związaną z pielęgnacją twarzy jest fakt, iż nasza skóra nie ma właściwości adaptacyjnych, czyli się nie przyzwyczaja. Co to oznacza? Mianowicie to, że można używać tego samego kremu przez naprawdę długi okres. Warto jednak zmieniać kremy co jakiś czas, żeby dostarczyć skórze innych składników aktywnych, które będą odpowiadały za różne procesy zachodzące w skórze. Obserwujmy naszą cerę, zwracajmy uwagę co się z nią dzieje, jakie zmiany zachodzą i używajmy kremów, które będą odpowiedzią na te potrzeby. 

A teraz kilka słów o kremie Elixir 7.9 od Yves Rocher. 


Na zdjęciach: Krem na dzień Elixir 7.9 Yves Rocher

Elixir 7.9 to gama produktów dodających blasku, usuwających oznaki zmęczenia. Wybrałam krem  na dzień do skóry normalnej i mieszanej. Jest jeszcze dostępny w wersji do skóry suchej i do skóry wrażliwej. Mi jednak konsystencja tego do skóry mieszanej najbardziej przypadła do gustu. 

Co oznacza dokładnie nazwa tej gamy? 

sobota, 1 kwietnia 2017

Mój MUST HAVE do demakijażu twarzy

Już nie raz pisałam Wam o tym jak bardzo ważny jest demakijaż twarzy. Odpowiednio oczyszczona skóra jest przygotowana na wchłonięcie aktywnych składników zawartych w kosmetykach. A ponieważ z każdym wiekiem nasza skóra staje się coraz bardziej wymagająca, zafundujmy jej więc to co najlepsze czyli odpowiednią pielęgnację na co dzień. Jeżeli nauczymy się odpowiednio pielęgnować naszą skórę to z pewnością przez długie lata będziemy mogli się cieszyć gładką i pięknie wyglądającą cerą. Ale o tym za chwilę :-)

Na początek opowiem Wam o moim demakijażu. Na co dzień składał się z wielu kroków. Pierwszym etapem było oczyszczenie oczu. Niezależnie czy miałam zrobiony mocny makijaż czy delikatny zawsze używałam tego samego produktu jakim był dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Następnie zmywałam twarz mleczkiem kosmetycznym i po dokładnym usunięciu makijażu przemywałam twarz żelem połączonym z wodą. Ostatnim etapem było oczyszczenie skóry tonikiem. Tylko tak zrobiony demakijaż dawał mi poczucie, że moja skóra jest naprawdę oczyszczona bo to właśnie w tym końcowym etapie gdy przecierałam skórę wacikiem nasączonym tonikiem, owy wacik nie był brudny, nie było na nim już śladów makijażu. I to dawało mi poczucie świeżości :) Ale ostatnio niestety (muszę Wam się przyznać) stałam się trochę leniwa i czuję, że brakuje mi czasu na wszystko. Te wszystkie etapy demakijażu, które wykonywałam codziennie jak pewien rytuał sprawiły, że tego czasu miałam coraz mniej i mniej i postanowiłam znaleźć produkt, który pomoże mi skutecznie i szybko zmyć makijaż. I znalazłam olejek do demakijażu L'Occitane. 

                                   Na zdjęciu: Olejek do demakijażu L'Occitane 

Osobiście jestem zachwycona tym kosmetykiem :) Jest bez wątpienia moim numerem jeden jeśli chodzi o produkt do oczyszczania i demakijażu twarzy. Konsystencja olejku na długo pozwala cieszyć się aksamitną i gładką w dotyku skórą. Świetnie usuwa makijaż z całej twarzy i oczu. Należy użyć tego olejku w połączeniu z wodą. Jeśli mamy cerę mieszaną i boimy się, że olejek zapcha nam pory to po jego użyciu polecam zastosować tonik. Jeśli chodzi o mnie i mój brak czasu to do codziennej pielęgnacji stosuję sam olejek ;) 

Co znajdziemy w jego składzie? Oczywiście masło karite (shea), które odżywia i regeneruje najbardziej suchą skórę, witaminę E, olejek z nasion słonecznika oraz olejek z baobabu. Kosmetyki L'Occitane nie należą do najtańszych. Uważam jednak, że są warte swojej ceny. Uwielbiam produkty tej firmy za skład, opakowania i zapachy. Jak dla mnie używanie tego olejku to wielka przyjemność. Dzięki niemu czuję, że moja skóra jest dopieszczona pod każdym względem :) 

Cena: 79zł - 200ml

Jeśli macie sprawdzone kosmetyki do demakijażu, które są godne polecenia to podzielcie się opinią :) Z chęcią wypróbuję czegoś nowego :) Pozdrawiam wszystkich gorąco :)

poniedziałek, 27 marca 2017

Powiew wiosny

Wiosna jest porą roku kiedy wszystko budzi się do życia. Kwiaty kwitną, dzień staje się coraz dłuższy, ptaki za oknem śpiewają, czuć lekkość i świeżość w powietrzu. Z każdym dniem widać jak trawa robi się coraz bardziej zielona.... Ten piękny czas napawa mnie bardzo pozytywną energią. Każda chwila spędzona na świeżym powietrzu przynosi ogromne ukojenie dla duszy. 


W jaki zatem sposób możemy sprawić przyjemność dla naszego ciała? Poza używaniem perfum o nutach hesperydowych w tym czasie używam kosmetyków o lekkiej formule i bardzo świeżym zapachu. 

I tak ostatnio wypróbowałam serię Oliwka & Petit Grain Les Plaisirs Nature od Yves Rocher. Zarówno mleczko do ciała jak i żel pod prysznic mają formułę bez parabenów i aż 96% składników jest pochodzenia naturalnego. Przepiękny świeży zapach, który mi osobiście kojarzy się z arbuzem, naprawdę długo utrzymuje się na ciele. 


Na zdjęciach: Oliwka & Petit Grain - Yves Rocher

Co znajdziemy w składzie tych produktów? Masło karite, wyciąg z aloesu z ekologicznych upraw o właściwościach nawilżających i olejek z petit grain o działaniu relaksującym. Ten ostatni składnik pozyskiwany jest poprzez destylację liści i gałązek.
Produkty te dostępne są też w dwa razy większej pojemności. Ja jednak wybrałam to mniejsze opakowanie ponieważ lubię często zmieniać kosmetyki. 

Cena: żel pod prysznic 11,90 zł - 200 ml, mleczko do ciała 14,90 zł - 200ml 

Kolejnym kosmetykiem, który kojarzy mi się z wiosną jest krem pod prysznic AVON Senses o zapachu konwalii i jabłka. Połączenie tych dwóch składników rozpieszcza nie tylko nasze ciało ale i zmysły.

W składzie tego produktu znajdziemy wyciągi roślinne m.in.: olejek z lawendy o właściwościach relaksujących, olejek z awokado, który bardzo dobrze odżywi skórę, witaminę E o właściwościach wzmacniających, wyciąg z róży stulistnej, ekstrakt z kwiatów storczyka oraz wyciąg z owsa. Formuła dobrze się pieni, nie wysusza skóry. Po zastosowaniu tego produktu nasza skóra jest miękka i odpowiednio nawilżona. 

Na zdjęciu: AVON Senses - krem pod prysznic

Mam nadzieję, że dzisiejszy post wprawił Was w iście wiosenny nastrój 😊😎  Słonecznej końcówki dnia życzę 😉

sobota, 25 marca 2017

Witamina C w kosmetykach i nie tylko

Witamina C jest jedną z najważniejszych witamin w naszym życiu. Zwana kwasem l-askorbinowym czy też witaminą młodości dba nie tylko o nasze zdrowie czy dobre samopoczucie ale również wpływa na nasz wygląd. I to właśnie o zastosowaniu tej witaminy w kosmetyce będzie w głównej mierze poświęcony dzisiejszy post. 

Głównie kojarzymy ją z wspieraniem naszej odporności czy w walce z przeziębieniem. Jednak od wielu lat jest popularna w kosmetyce. Jest częstym składnikiem peelingów chemicznych, które wpływają na ujędrnienie skóry.  Znajdziemy ją w kremach przeznaczonych dla skór szarych, pozbawionych blasku jak i również w kremach dla skór bardziej dojrzałych. I co ciekawe, wykorzystywana jest w kuracjach na rozstępy, zmniejszając ich widoczność.


Jakie ma zatem działanie na skórę?
  • Poprawia strukturę i koloryt skóry,
  • wpływa na zwiększenie syntezy kolagenu, 
  • pomaga złagodzić reakcje alergiczne, 
  • zwalcza wolne rodnik, które odpowiadają za proces starzenia się skóry, 
  • rozjaśnia plamy pigmentacyjne (hamuje produkcje melaniny)
  • uszczelnia naczynia krwionośne, 
  • zmniejsza zaczerwienienia skóry,
  • wspiera regenerację naskórka, 
  • działa łagodząco i przeciwzapalnie.

Wit. C łatwo ulega procesowi utlenienia. Co to oznacza? Mianowicie wszystkie kosmetyki, które zawierają ją w swoim składzie należy chronić przed promieniami słonecznymi a także wysoką temperaturą, która rozkłada ten związek, przez co witamina C traci swoje właściwości. Dlatego też jeśli decydujemy się na zakup kosmetyku z wit. C niech to będzie produkt, najlepiej w ciemnym słoiczku. Produktem jaki ostatnio używam do pielęgnacji skóry jest aktywne serum do twarzy z Wit. C. Ale o nim trochę później. Na początek chcę podzielić się z Wami cennymi informacjami dotyczącymi samej witaminy C :-)

Jak stosować produkty z witaminą C ? Jaki kosmetyk najlepiej wybrać dla siebie? 

Witamina C może występować pod wieloma postaciami. W zależności od tego jaki efekt chcemy uzyskać, na początek najlepiej jest sprawdzić w jakiej formie występuje w kosmetyku bo czysta postać ma trochę inne działanie niż wszelkie jej pochodne.

Czysta wit. C (INCI: Ascorbic Acid) daje natychmiastowy efekt, nie wnika w głąb skóry i działa powierzchniowo. Można ją stosować pod krem, gdyż w ten sposób wzmacnia jego działanie. 

Istnieje też kilka pochodnych witaminy C, które skutecznie działają na skórę. Są to m.in.:
  • Glukozyd Askorbylu (Ascorbyl glucoside), który zmniejsza przebarwienia, odbudowuje kolagen. 
  • Palmitynina Askorbylu (Askorbyl Palmitate) - działa na powierzchni skóry, wyrównuje koloryt, zmniejsza zaczerwienienia. 
  • Sól sodowa fosforanu askorbylu (Magnesium Ascorbyl Phosphate) - Rozjaśnia skórę. 
Poza codzienną pielęgnacją skóry pamiętajmy też o diecie, która ma ogromny wpływ na kondycję naszej skóry. Ja preferuję zdrowy tryb życia i racjonalną dietę. Jeśli mamy problem z zachowaniem systematyczności podczas używania kosmetyków to spróbujmy dostarczyć organizmowi witaminę C wzbogacając o nią naszą dietę.  

Gdzie w takim razie jest najwięcej witaminy C? W jakich produktach spożywczych? Największą zawartość ma acerola (wiśnia z Barbados) a także czarna porzeczka, natka pietruszki, pomidory, czerwona i zielona papryka oraz owoce cytrusowe. Jak się okazuje witaminy C np. w cytrynie wcale nie jest tak dużo jak chociażby w natce pietruszki. Ale łącząc ze sobą różne składniki, możemy dostarczyć organizmowi niezłą bombę witaminową. Osobiście uwielbiam koktajl bananowo-pietruszkowy. Jest to naprawdę pyszna i zdrowa przekąska, która dodaje mnóstwo energii :-) Przepis na jego wykonanie jest niezwykle prosty. Banana kroimy w plasterki, dodajemy posiekaną natkę pietruszki. Następnie obraną i pokrojoną w drobne kawałki pomarańczę, jogurt naturalny i wszystko razem blendujemy. Ale wracając do tematu witaminy C w kosmetykach przedstawię Wam kosmetyk, który ostatnio poznałam całkiem przypadkowo. 



 Na zdjęciach: ECO Receptura - aktywne serum do twarzy z witaminą C

Serum do twarzy ma ultra lekką formułę. Można stosować rano i wieczorem samodzielnie lub pod krem. W okresie wiosny, lata gdy słońca jest znacznie więcej należy ten produkt używać pod krem z filtrem. Bo tak jak wspominałam wyżej witamina C w kontakcie z promieniami słonecznymi się utlenia, przez co możemy się nabawić przebarwień a przecież stosując taki kosmetyk, chodzi nam o to żeby przebarwień się pozbyć z nie nabawić nowych.Serum do twarzy stosujemy na oczyszczoną skórę i delikatnie wklepujemy do całkowitego wchłonięcia. 

Co znajdziemy w składzie tego kosmetyku? 

Czystą witaminę C, glicerynę roślinną, kolagen, ekstrakt z cytryny, ekstrakt z ziarenek goji, wyciąg z zielonej herbaty, witaminę B5. Dzięki stosowaniu tego produktu nasza skóra będzie rozjaśniona, bardziej elastyczna. Ja póki co jestem zachwycona tym kosmetykiem i nie zamienię go na żaden inny :-) Kupiłam ten produkt w Starej Mydlarni. 
Cena: 39zł - 30 ml


Oczywiście na rynku kosmetycznym istnieje cała masa produktów z witaminą C. Najdroższy z jakim miałam okazję się spotkać to krem do twarzy Heleny Rubinstein. Ponoć jest w nim największe stężenie witaminy C dostępne na rynku (ok.30%). Koszt takiego produktu ponad 600 zł. Są też takie kosmetyki, które kosztują ponad 10 zł. Rozpiętość cenowa jak widzimy jest różna. Dlatego zanim zdecydujemy się na zakup przeanalizujmy skład. Jeśli nie znamy się na tym, poprośmy kogoś w sklepie o pomoc. Ja jestem zdania, że dobry kosmetyk wcale nie musi dużo kosztować. Często płacimy za markę a nie za produkt. Dlatego bądźmy rozważni i podejmujmy właściwe decyzje :-) 

Mam nadzieję,że dzisiejszy post Wam się podobał. Wiem, że jest w nim mnóstwo informacji i dużo czytania ale zależało mi na przekazaniu rzetelnych informacji :-) Miłego i słonecznego weekendu! :)

piątek, 24 marca 2017

Spaghetti alla puttanesca

Uwielbiam różnego rodzaju spaghetti. Carbonara, bolognese, napoli i spaghetti alla puttanesca to są te, które już wypróbowałam i uważam, że są jednakowo smaczne. Każde z tych dań jest inne, mają różny charakter. Dla mnie najbardziej oryginalny smak ma spaghetti alla puttanesca. Przepis na to danie znalazłam kiedyś w książce kucharskiej i jak zwykle trochę go zmodyfikowałam. Są różne wersje tego dania. Jedni dodają tuńczyka, inni anchois, jeszcze inni wykorzystują oba te składniki. Moją wersję przedstawię Wam w dzisiejszym poście :) 

Potrzebne składniki:
* dwa ząbki czosnku,
* oliwa z oliwek, 
* makaron spaghetti,
* świeża natka pietruszki, 
* pomidory krojone w puszce, 
* 2 łyżki kaparów,
* 8 czarnych hiszpańskich oliwek (bez pestek),
* mała papryczka chili,
* puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym,
* łyżeczka papryki ostrej. 

Sposób przygotowania: 

Makaron gotujemy al dente. Na patenie wylewamy łyżkę oliwy z oliwek. Następnie dodajemy posiekane dwa ząbki czosnku, dwie łyżki kaparów i kilka łodyżek pietruszki. Smażymy na małym ogniu, mieszając przez dwie minuty. Następnie dodajemy kawałki tuńczyka (po wcześniejszym odsączeniu z puszki). Smażymy wszystko razem przez siedem minut, co jakiś czas mieszając. Następnie dodajemy pomidory z puszki i oliwki pokrojone w plasterki. Całość razem smażymy na małym ogniu przez 10 minut. Na koniec dodajemy papryczkę chili cienko pokrojoną w małe kawałki i posypujemy łyżeczką ostrej papryki. Na koniec wrzucamy drobno posiekane liście pietruszki i podajemy z makaronem, który już wcześniej ugotowaliśmy. 

Danie jest naprawdę proste i szybkie do wykonania. Całość ma wyrazisty i ostry charakter. Ja od kiedy pierwszy raz wypróbowałam ten przepis na stale wprowadziłam go do mojej kuchni. Mam nadzieję, że będzie to dla Was inspiracją :) Smacznego! :)





poniedziałek, 20 marca 2017

Pielęgnacja dłoni

Skóra dłoni jest codziennie narażona na szereg niekorzystnych czynników. Możemy do nich zaliczyć: promienie słoneczne, wiatr, wodę, kontakt ze środkami czystości a także wiele innych, które sprawiają, że dłonie staje się szorstkie, suche czy pozbawione elastyczności. W jaki sposób zadbać o skórę dłoni? Mam tu na myśli pielęgnację nie tylko zimą ale przez cały rok, by były gładkie, miękkie i zadbane? 

Mój sposób na gładkie dłonie? To peeling, krem i maska. Trzy zabiegi, które regularnie wykonywane sprawią, że nasze dłonie będą dobrze nawilżone. Pamiętajmy, że żaden kosmetyk nie przyniesie nam pożądanych efektów jeśli będziemy go stosować raz na miesiąc albo jeszcze rzadziej. Aby skóra dłoni była naprawdę wygładzona trzeba pamiętać o systematycznym wykonywaniu peelingu. Dwa razy w tygodniu w zupełności wystarczy. Wiem, że trudno jest być umiejętnym w tym co się robi. Jednak im prędzej zdamy sobie z tego sprawę, tym dla nas lepiej.

I tak pierwszym etapem pielęgnacji dłoni jest wykonanie peelingu, który nie tylko wygładzi skórę, ale też złuszczy martwy naskórek i przygotuje naszą skórę do dalszych etapów. Ja do wykonania tego zabiegu używam peelingu cukrowego BIOLOVE. Jest to kosmetyk, który obłędnie pachnie (soczyste maliny). Produkt ten jest w 100% naturalny. Nie zawiera parabenów, sls-ów, silikonów, barwników, konserwantów. W jego składzie znajdziemy masło karite, olejek kokosowy, olejek migdałowy, witaminę E, olejek z nasion róży rdzawej. Uważam, że skład jest naprawdę bardzo dobry. Nasze dłonie będą dobrze nawilżone, zregenerowane, odżywione. Witamina E dodatkowo wzmocni i wygładzi skórę. 


 
Na zdjęciach: Peeling cukrowy do dłoni BIOLOVE

Oczywiście jeśli chodzi o peeling to możemy wykonać go sami w domu. Ja prezentuję Wam produkt, który sama przetestowałam i uważam, że jest godny polecenia. Co do peelingów domowych to przepis na peeling kawowy do ciała, który idealnie się też nada jako produkt do dłoni znajdziecie tutaj. 

Kolejnym etapem pielęgnacji dłoni jest nałożenie maski na dłonie. Jest bogatsza w aktywne składniki. Ma ich w składzie więcej niż krem do rąk a do tego znacznie bogatszą konsystencję. Ja osobiście polecam Wam przepis na papkę do rąk domowej roboty, który znajdziecie tutaj

Oba te zabiegi czyli peeling i maskę stosujemy dwa razy w tygodniu. Natomiast w pozostałe dni do codziennej pielęgnacji polecam krem do rąk. 

Moim numerem jeden jest krem do rąk z masłem karite L'Occitane. Niewielka tubka (ja mam o pojemności 30ml) idealnie sprawdza się jako kosmetyk, który nadaje się do damskiej torebki. Uwielbiam ten krem za zapach, konsystencję, skład, opakowanie. Wszystko mi się w tym produkcie podoba :-)

 Na zdjęciu: L'Occitane krem do rąk z masłem shea 

Konsystencja kremu jest bardzo bogata. Szybko się wchłania. Sprawia, że nasze dłonie na długo pozostają odpowiednio nawilżone i odżywione. Daje uczucie komfortu i sprawia, że dłonie są delikatne i miękkie w dotyku.

W jego składzie znajdziemy: masło karite, olejek kokosowy, słonecznikowy, olejek migdałowy, ekstrakt z miodu, ekstrakt z korzenia prawoślazu, olejek ylang ylang, olejek z jaśminu, olejek z kwiatów gorzkiej pomarańczy, olejek rozmarynowy

Kto jeszcze nie zna tego produktu zachęcam do przetestowania. W ofercie L'Occitane są dostępne dwie pojemności: 30 ml - 32zł i 150ml - 95zł. Zdecydowanie cenowo bardziej się opłaca to większe opakowanie, jednak ja w swojej torebce lubię mieć w tej mniejszej pojemności :-)  

Dajcie znać czy podobał Wam się post oraz jaką pielęgnację dłoni stosujecie :-) Pozdrawiam! :)