poniedziałek, 27 marca 2017

Powiew wiosny

Wiosna jest porą roku kiedy wszystko budzi się do życia. Kwiaty kwitną, dzień staje się coraz dłuższy, ptaki za oknem śpiewają, czuć lekkość i świeżość w powietrzu. Z każdym dniem widać jak trawa robi się coraz bardziej zielona.... Ten piękny czas napawa mnie bardzo pozytywną energią. Każda chwila spędzona na świeżym powietrzu przynosi ogromne ukojenie dla duszy. 


W jaki zatem sposób możemy sprawić przyjemność dla naszego ciała? Poza używaniem perfum o nutach hesperydowych w tym czasie używam kosmetyków o lekkiej formule i bardzo świeżym zapachu. 

I tak ostatnio wypróbowałam serię Oliwka & Petit Grain Les Plaisirs Nature od Yves Rocher. Zarówno mleczko do ciała jak i żel pod prysznic mają formułę bez parabenów i aż 96% składników jest pochodzenia naturalnego. Przepiękny świeży zapach, który mi osobiście kojarzy się z arbuzem, naprawdę długo utrzymuje się na ciele. 


Na zdjęciach: Oliwka & Petit Grain - Yves Rocher

Co znajdziemy w składzie tych produktów? Masło karite, wyciąg z aloesu z ekologicznych upraw o właściwościach nawilżających i olejek z petit grain o działaniu relaksującym. Ten ostatni składnik pozyskiwany jest poprzez destylację liści i gałązek.
Produkty te dostępne są też w dwa razy większej pojemności. Ja jednak wybrałam to mniejsze opakowanie ponieważ lubię często zmieniać kosmetyki. 

Cena: żel pod prysznic 11,90 zł - 200 ml, mleczko do ciała 14,90 zł - 200ml 

Kolejnym kosmetykiem, który kojarzy mi się z wiosną jest krem pod prysznic AVON Senses o zapachu konwalii i jabłka. Połączenie tych dwóch składników rozpieszcza nie tylko nasze ciało ale i zmysły.

W składzie tego produktu znajdziemy wyciągi roślinne m.in.: olejek z lawendy o właściwościach relaksujących, olejek z awokado, który bardzo dobrze odżywi skórę, witaminę E o właściwościach wzmacniających, wyciąg z róży stulistnej, ekstrakt z kwiatów storczyka oraz wyciąg z owsa. Formuła dobrze się pieni, nie wysusza skóry. Po zastosowaniu tego produktu nasza skóra jest miękka i odpowiednio nawilżona. 

Na zdjęciu: AVON Senses - krem pod prysznic

Mam nadzieję, że dzisiejszy post wprawił Was w iście wiosenny nastrój 😊😎  Słonecznej końcówki dnia życzę 😉

sobota, 25 marca 2017

Witamina C w kosmetykach i nie tylko

Witamina C jest jedną z najważniejszych witamin w naszym życiu. Zwana kwasem l-askorbinowym czy też witaminą młodości dba nie tylko o nasze zdrowie czy dobre samopoczucie ale również wpływa na nasz wygląd. I to właśnie o zastosowaniu tej witaminy w kosmetyce będzie w głównej mierze poświęcony dzisiejszy post. 

Głównie kojarzymy ją z wspieraniem naszej odporności czy w walce z przeziębieniem. Jednak od wielu lat jest popularna w kosmetyce. Jest częstym składnikiem peelingów chemicznych, które wpływają na ujędrnienie skóry.  Znajdziemy ją w kremach przeznaczonych dla skór szarych, pozbawionych blasku jak i również w kremach dla skór bardziej dojrzałych. I co ciekawe, wykorzystywana jest w kuracjach na rozstępy, zmniejszając ich widoczność.


Jakie ma zatem działanie na skórę?
  • Poprawia strukturę i koloryt skóry,
  • wpływa na zwiększenie syntezy kolagenu, 
  • pomaga złagodzić reakcje alergiczne, 
  • zwalcza wolne rodnik, które odpowiadają za proces starzenia się skóry, 
  • rozjaśnia plamy pigmentacyjne (hamuje produkcje melaniny)
  • uszczelnia naczynia krwionośne, 
  • zmniejsza zaczerwienienia skóry,
  • wspiera regenerację naskórka, 
  • działa łagodząco i przeciwzapalnie.

Wit. C łatwo ulega procesowi utlenienia. Co to oznacza? Mianowicie wszystkie kosmetyki, które zawierają ją w swoim składzie należy chronić przed promieniami słonecznymi a także wysoką temperaturą, która rozkłada ten związek, przez co witamina C traci swoje właściwości. Dlatego też jeśli decydujemy się na zakup kosmetyku z wit. C niech to będzie produkt, najlepiej w ciemnym słoiczku. Produktem jaki ostatnio używam do pielęgnacji skóry jest aktywne serum do twarzy z Wit. C. Ale o nim trochę później. Na początek chcę podzielić się z Wami cennymi informacjami dotyczącymi samej witaminy C :-)

Jak stosować produkty z witaminą C ? Jaki kosmetyk najlepiej wybrać dla siebie? 

Witamina C może występować pod wieloma postaciami. W zależności od tego jaki efekt chcemy uzyskać, na początek najlepiej jest sprawdzić w jakiej formie występuje w kosmetyku bo czysta postać ma trochę inne działanie niż wszelkie jej pochodne.

Czysta wit. C (INCI: Ascorbic Acid) daje natychmiastowy efekt, nie wnika w głąb skóry i działa powierzchniowo. Można ją stosować pod krem, gdyż w ten sposób wzmacnia jego działanie. 

Istnieje też kilka pochodnych witaminy C, które skutecznie działają na skórę. Są to m.in.:
  • Glukozyd Askorbylu (Ascorbyl glucoside), który zmniejsza przebarwienia, odbudowuje kolagen. 
  • Palmitynina Askorbylu (Askorbyl Palmitate) - działa na powierzchni skóry, wyrównuje koloryt, zmniejsza zaczerwienienia. 
  • Sól sodowa fosforanu askorbylu (Magnesium Ascorbyl Phosphate) - Rozjaśnia skórę. 
Poza codzienną pielęgnacją skóry pamiętajmy też o diecie, która ma ogromny wpływ na kondycję naszej skóry. Ja preferuję zdrowy tryb życia i racjonalną dietę. Jeśli mamy problem z zachowaniem systematyczności podczas używania kosmetyków to spróbujmy dostarczyć organizmowi witaminę C wzbogacając o nią naszą dietę.  

Gdzie w takim razie jest najwięcej witaminy C? W jakich produktach spożywczych? Największą zawartość ma acerola (wiśnia z Barbados) a także czarna porzeczka, natka pietruszki, pomidory, czerwona i zielona papryka oraz owoce cytrusowe. Jak się okazuje witaminy C np. w cytrynie wcale nie jest tak dużo jak chociażby w natce pietruszki. Ale łącząc ze sobą różne składniki, możemy dostarczyć organizmowi niezłą bombę witaminową. Osobiście uwielbiam koktajl bananowo-pietruszkowy. Jest to naprawdę pyszna i zdrowa przekąska, która dodaje mnóstwo energii :-) Przepis na jego wykonanie jest niezwykle prosty. Banana kroimy w plasterki, dodajemy posiekaną natkę pietruszki. Następnie obraną i pokrojoną w drobne kawałki pomarańczę, jogurt naturalny i wszystko razem blendujemy. Ale wracając do tematu witaminy C w kosmetykach przedstawię Wam kosmetyk, który ostatnio poznałam całkiem przypadkowo. 



 Na zdjęciach: ECO Receptura - aktywne serum do twarzy z witaminą C

Serum do twarzy ma ultra lekką formułę. Można stosować rano i wieczorem samodzielnie lub pod krem. W okresie wiosny, lata gdy słońca jest znacznie więcej należy ten produkt używać pod krem z filtrem. Bo tak jak wspominałam wyżej witamina C w kontakcie z promieniami słonecznymi się utlenia, przez co możemy się nabawić przebarwień a przecież stosując taki kosmetyk, chodzi nam o to żeby przebarwień się pozbyć z nie nabawić nowych.Serum do twarzy stosujemy na oczyszczoną skórę i delikatnie wklepujemy do całkowitego wchłonięcia. 

Co znajdziemy w składzie tego kosmetyku? 

Czystą witaminę C, glicerynę roślinną, kolagen, ekstrakt z cytryny, ekstrakt z ziarenek goji, wyciąg z zielonej herbaty, witaminę B5. Dzięki stosowaniu tego produktu nasza skóra będzie rozjaśniona, bardziej elastyczna. Ja póki co jestem zachwycona tym kosmetykiem i nie zamienię go na żaden inny :-) Kupiłam ten produkt w Starej Mydlarni. 
Cena: 39zł - 30 ml


Oczywiście na rynku kosmetycznym istnieje cała masa produktów z witaminą C. Najdroższy z jakim miałam okazję się spotkać to krem do twarzy Heleny Rubinstein. Ponoć jest w nim największe stężenie witaminy C dostępne na rynku (ok.30%). Koszt takiego produktu ponad 600 zł. Są też takie kosmetyki, które kosztują ponad 10 zł. Rozpiętość cenowa jak widzimy jest różna. Dlatego zanim zdecydujemy się na zakup przeanalizujmy skład. Jeśli nie znamy się na tym, poprośmy kogoś w sklepie o pomoc. Ja jestem zdania, że dobry kosmetyk wcale nie musi dużo kosztować. Często płacimy za markę a nie za produkt. Dlatego bądźmy rozważni i podejmujmy właściwe decyzje :-) 

Mam nadzieję,że dzisiejszy post Wam się podobał. Wiem, że jest w nim mnóstwo informacji i dużo czytania ale zależało mi na przekazaniu rzetelnych informacji :-) Miłego i słonecznego weekendu! :)

piątek, 24 marca 2017

Spaghetti alla puttanesca

Uwielbiam różnego rodzaju spaghetti. Carbonara, bolognese, napoli i spaghetti alla puttanesca to są te, które już wypróbowałam i uważam, że są jednakowo smaczne. Każde z tych dań jest inne, mają różny charakter. Dla mnie najbardziej oryginalny smak ma spaghetti alla puttanesca. Przepis na to danie znalazłam kiedyś w książce kucharskiej i jak zwykle trochę go zmodyfikowałam. Są różne wersje tego dania. Jedni dodają tuńczyka, inni anchois, jeszcze inni wykorzystują oba te składniki. Moją wersję przedstawię Wam w dzisiejszym poście :) 

Potrzebne składniki:
* dwa ząbki czosnku,
* oliwa z oliwek, 
* makaron spaghetti,
* świeża natka pietruszki, 
* pomidory krojone w puszce, 
* 2 łyżki kaparów,
* 8 czarnych hiszpańskich oliwek (bez pestek),
* mała papryczka chili,
* puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym,
* łyżeczka papryki ostrej. 

Sposób przygotowania: 

Makaron gotujemy al dente. Na patenie wylewamy łyżkę oliwy z oliwek. Następnie dodajemy posiekane dwa ząbki czosnku, dwie łyżki kaparów i kilka łodyżek pietruszki. Smażymy na małym ogniu, mieszając przez dwie minuty. Następnie dodajemy kawałki tuńczyka (po wcześniejszym odsączeniu z puszki). Smażymy wszystko razem przez siedem minut, co jakiś czas mieszając. Następnie dodajemy pomidory z puszki i oliwki pokrojone w plasterki. Całość razem smażymy na małym ogniu przez 10 minut. Na koniec dodajemy papryczkę chili cienko pokrojoną w małe kawałki i posypujemy łyżeczką ostrej papryki. Na koniec wrzucamy drobno posiekane liście pietruszki i podajemy z makaronem, który już wcześniej ugotowaliśmy. 

Danie jest naprawdę proste i szybkie do wykonania. Całość ma wyrazisty i ostry charakter. Ja od kiedy pierwszy raz wypróbowałam ten przepis na stale wprowadziłam go do mojej kuchni. Mam nadzieję, że będzie to dla Was inspiracją :) Smacznego! :)





poniedziałek, 20 marca 2017

Pielęgnacja dłoni

Skóra dłoni jest codziennie narażona na szereg niekorzystnych czynników. Możemy do nich zaliczyć: promienie słoneczne, wiatr, wodę, kontakt ze środkami czystości a także wiele innych, które sprawiają, że dłonie staje się szorstkie, suche czy pozbawione elastyczności. W jaki sposób zadbać o skórę dłoni? Mam tu na myśli pielęgnację nie tylko zimą ale przez cały rok, by były gładkie, miękkie i zadbane? 

Mój sposób na gładkie dłonie? To peeling, krem i maska. Trzy zabiegi, które regularnie wykonywane sprawią, że nasze dłonie będą dobrze nawilżone. Pamiętajmy, że żaden kosmetyk nie przyniesie nam pożądanych efektów jeśli będziemy go stosować raz na miesiąc albo jeszcze rzadziej. Aby skóra dłoni była naprawdę wygładzona trzeba pamiętać o systematycznym wykonywaniu peelingu. Dwa razy w tygodniu w zupełności wystarczy. Wiem, że trudno jest być umiejętnym w tym co się robi. Jednak im prędzej zdamy sobie z tego sprawę, tym dla nas lepiej.

I tak pierwszym etapem pielęgnacji dłoni jest wykonanie peelingu, który nie tylko wygładzi skórę, ale też złuszczy martwy naskórek i przygotuje naszą skórę do dalszych etapów. Ja do wykonania tego zabiegu używam peelingu cukrowego BIOLOVE. Jest to kosmetyk, który obłędnie pachnie (soczyste maliny). Produkt ten jest w 100% naturalny. Nie zawiera parabenów, sls-ów, silikonów, barwników, konserwantów. W jego składzie znajdziemy masło karite, olejek kokosowy, olejek migdałowy, witaminę E, olejek z nasion róży rdzawej. Uważam, że skład jest naprawdę bardzo dobry. Nasze dłonie będą dobrze nawilżone, zregenerowane, odżywione. Witamina E dodatkowo wzmocni i wygładzi skórę. 


 
Na zdjęciach: Peeling cukrowy do dłoni BIOLOVE

Oczywiście jeśli chodzi o peeling to możemy wykonać go sami w domu. Ja prezentuję Wam produkt, który sama przetestowałam i uważam, że jest godny polecenia. Co do peelingów domowych to przepis na peeling kawowy do ciała, który idealnie się też nada jako produkt do dłoni znajdziecie tutaj. 

Kolejnym etapem pielęgnacji dłoni jest nałożenie maski na dłonie. Jest bogatsza w aktywne składniki. Ma ich w składzie więcej niż krem do rąk a do tego znacznie bogatszą konsystencję. Ja osobiście polecam Wam przepis na papkę do rąk domowej roboty, który znajdziecie tutaj

Oba te zabiegi czyli peeling i maskę stosujemy dwa razy w tygodniu. Natomiast w pozostałe dni do codziennej pielęgnacji polecam krem do rąk. 

Moim numerem jeden jest krem do rąk z masłem karite L'Occitane. Niewielka tubka (ja mam o pojemności 30ml) idealnie sprawdza się jako kosmetyk, który nadaje się do damskiej torebki. Uwielbiam ten krem za zapach, konsystencję, skład, opakowanie. Wszystko mi się w tym produkcie podoba :-)

 Na zdjęciu: L'Occitane krem do rąk z masłem shea 

Konsystencja kremu jest bardzo bogata. Szybko się wchłania. Sprawia, że nasze dłonie na długo pozostają odpowiednio nawilżone i odżywione. Daje uczucie komfortu i sprawia, że dłonie są delikatne i miękkie w dotyku.

W jego składzie znajdziemy: masło karite, olejek kokosowy, słonecznikowy, olejek migdałowy, ekstrakt z miodu, ekstrakt z korzenia prawoślazu, olejek ylang ylang, olejek z jaśminu, olejek z kwiatów gorzkiej pomarańczy, olejek rozmarynowy

Kto jeszcze nie zna tego produktu zachęcam do przetestowania. W ofercie L'Occitane są dostępne dwie pojemności: 30 ml - 32zł i 150ml - 95zł. Zdecydowanie cenowo bardziej się opłaca to większe opakowanie, jednak ja w swojej torebce lubię mieć w tej mniejszej pojemności :-)  

Dajcie znać czy podobał Wam się post oraz jaką pielęgnację dłoni stosujecie :-) Pozdrawiam! :)

niedziela, 19 marca 2017

Orientalno-kwiatowa kompozycja czy wiosenna świeżość?

W zależności od nastroju, czy pory roku lubię inny zapach. Nie mam jednego, którego mogłabym używać na okrągło. Bo używając na okrągło tego samego, po dłuższym stosowaniu ten zapach nie jest już dla mnie wyjątkowy. Dlatego staram się je zmieniać i w zależności od okazji, czy pory dnia dopasowuję do siebie zapach. Jesienią lubię ciężkie, bardziej wyraziste zapachy, które otulą mnie i wprawią w miły nastrój. Wiosną i latem zdecydowanie wolę świeże, orzeźwiające zapachy, które lekko się nosi. I tak w dzisiejszym poście chcę Wam pokazać moje ulubione dwa zapachy.

 Na zdjęciu: Little Black Dress i Perceive Dew - AVON 


Na początek po krótce opowiem Wam o wodzie perfumowanej Little Black Dress. To kwiatowo-orientalny zapach. Bardzo elegancki, kobiecy, dla osoby pewnej siebie. Nuty zapachowe jakie znajdziemy w składzie tej wody to:
  • nuta głowy: kolendra, cyklamen, afrykański imbir
  • nuta serca: peonia, gardenia, ylang-ylang, kwiat księżycowy,
  • nuta bazowa: drzewo mleczno, japońska śliwka, piżmo.  
Kolejnym zapachem jaki ostatnio poznałam i wypróbowałam jest Perceive Dew. Jest to woda toaletowa o cytrusowych nutach. Zapach morski, orzeźwiający i delikatny.



Zapach ten kojarzy mi się z porankiem w ogrodzie i świeżością jaka temu towarzyszy. Polecam go dla kobiet pełnych energii, pozytywnych i optymistycznych. Lekko się go nosi i wprawia w naprawdę przyjemny nastrój.

Nuty zapachowe: 
  • nuta głowy: melon, frezja, cytryna. 
  • nuta serca: wiciokrzew, morela.
  • nuta głębi: ambra, drzewo sandałowe, piżmo. 
Cena każdej z tych wód to 19,99 zł - 30ml (podaję tutaj cenę promocyjną w jakiej udało mi się zakupić oba zapachy, gdyż kompletnie nie pamiętam jaka była ich podstawowa cena). 
Poza tym, że oba zapachy mają różne kompozycje, jedyne co je różni to trwałość. Little Black Dress jest wodą perfumowaną a Perceive Dew toaletową. Ta pierwsza zdecydowanie dłużej się utrzymuje. Mimo tego obie wody naprawdę polecam. Cena jest naprawdę niska a przyjemność z używania ogromna :-) Oczywiście każdy z nas ma inny gust, a ponieważ o gustach się nie dyskutuje to już decyzję o wypróbowaniu obu zapachów pozostawiam Wam samym :-)

I jeszcze na koniec krótkie wyjaśnienie dotyczące nut zapachowych :-)

Każdy zapach przeważnie składa się z trzech nut zapachowych. Jest to zbiór woni, które rozwijają się w trakcie kontaktu ze skórą.
  • Nuta głowy decyduje o tym czy dany zapach nam się podoba. Jest to pierwsze wrażenie jakie wywiera na nas zapach. Jest to nuta wyczuwalna od razu, zaraz po przetestowaniu. Ma intensywny zapach lecz bardzo szybko się utlenia ze skórą i zanika. Zazwyczaj w nucie głowy znajdziemy owoce, które nadają zapachowi lekkości i świeżości.  
  • Nuta serca to środek zapachu. Jest wyczuwalna po około 20 minutach od momentu użycia perfum. Składniki, które dominują w tej nucie to akordy drzewne, korzenne oraz kwiatowe. Połączenie intensywnych składników, nadaje charakter perfumom.     
  • Nuta głębi (bazy) to tło zapachu. Utlenia się bardzo powoli, jest odpowiedzialna za trwałość zapachu. To właśnie od tej nuty kreatorzy zaczynają komponowanie danego zapachu. Nuta bazowa może być wyczuwalna nawet po upływie kilku dni. Dodawane są składniki takie jak: żywice, ambra, przyprawy korzenne, piżmo.
Tworząc zapachy kreatorzy dobierają składniki w taki sposób, aby substancje jakie się uwalniają pachniały podobnie. To zapewnia nieprzerwany proces rozwijania się zapachu. 

Mam nadzieję, że dzisiejszy post Wam się podobał. Przyjemnego wieczoru życzę :)

  

piątek, 10 marca 2017

Krem z pora

Nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam wszelkiego rodzaju zupy. Szczególnie cenię sobie zupy krem. Są delikatne, a zarazem wyraziste w smaku (o ile są dobrze przyrządzone) ;-) Ostatnio przygotowałam krem z pora. Robiłam go już kilka razy i akurat w lodówce miałam wszystkie potrzebne składniki. Przepis znalazłam kiedyś w internecie i trochę go zmodyfikowałam oczywiście :-) Jest to danie naprawdę proste i szybkie do wykonania. Zawsze staram się mieć w lodówce jakaś zupę na wypadek gdybym nie miała czasu ugotować porządnego obiadu. A ponieważ nie wyobrażam sobie w ciągu dnia nie zjeść ciepłego posiłku to uważam, że zupa krem jest dobrą alternatywą nawet dla zabieganych ;-) Poniżej przepis na przepyszny krem :-) 

Potrzebne składniki:
* cztery nieduże ziemniaki,
* por, 
* ząbek czosnku,
* pół małej cebuli,
* szczypta soli,
* świeżo zmielony czarny pieprz,
* trzy cienko pokrojone plastry boczku parzonego,
* tymianek,
* łyżeczka oliwy z oliwek,
* łyżka masła. 


Sposób przygotowania: 

W garnku podgrzewamy oliwę i masło. Następnie dodajemy pokrojonego pora i drobno posiekaną cebulę. Jak już wszystko się zarumieni wrzucamy czosnek, pokrojone plastry boczku i posypujemy odrobiną tymianku. Podsmażamy. 
Po chwili dodajemy plastry obranych ziemniaków i zalewamy wodą (ok. 1 litr). Całość pod przykryciem i na niewielkim ogniu gotujemy około 20 minut. Po tym czasie wszystko miksujemy za pomocą blendera. Doprawiamy solą i pieprzem. 
Tak powstały krem podajemy z grzankami domowej roboty lub z gotowymi.  

Bon Appetit !!! :-) :-)